Zdjęcie kradnie duszę?

Mówi się, że niektórzy Indianie uważają, że fotografia kradnie im duszę i w związku z tym nie chcą godzić się na zdjęcia wykonywane przez turystów. Wydaje się, że osoby publiczne czy celebryci często wyznają podobną zasadę. Często, lecz nie zawsze. Zdjęcia znanych osób w niedwuznacznych sytuacjach są nie lada gratką dla każdego pisma zajmującego się życiem gwiazd. Jednak takie zdjęcia zrobić trudno, dlatego też istnieją fotografowie, którzy wyspecjalizowali w pstrykaniu fotografii z ukrycia. Mówi się na nich paparazzi – słowo zaczerpnięte od włoskiego nazwiska, nosił je fotograf w pewnym filmie. Trzeba przyznać, że są naprawdę przygotowani na każdą okazję, mają specjalne teleobiektywy i podobno posuwają się nawet do opłacania informatorów, którzy chętnie donoszą o każdej wpadce znanej osoby i możliwości wykonania kompromitującego zdjęcia. Gwiazdy i celebryci z reguły są bardzo niechętni paparazzi i wyrażają się o ich pracy niepochlebnie, oskarżając o naruszanie prywatności i wnosząc pozwy do sądów. A jednak bardzo często pojawiają się w tabloidach zdjęcia uśmiechniętych gwiazdek na plaży czy w otoczeniu rodziny w bardzo prywatnych sytuacjach. Nie widać na nich, aby taka osoba była niezadowolona czy żeby zasłaniała twarz lub wręcz uciekała. Dlaczego tak jest? To proste, takie zdjęcia wcale nie są wykonywane z ukrycia. Przeciwnie, bardzo często są ustawiane i wykonywane na zamówienie samych gwiazd. Kiedy popularność spada, trzeba ją jakoś podnieść!

Zdjęcia kłamią w żywe oczy

Robienie zdjęć jest bardzo modne i zajmuje się tym prawie każdy. W dzisiejszym świecie sam tekst – na przykład w czasopiśmie – nie wystarcza, wręcz wygląda dziwnie i mało zachęcająco, dlatego też wszelkie periodyki okraszone są dużą dawką fotografii. Lecz czasem, kiedy przegląda się jakieś pismo, to choć tekst mówi o znanej wszystkim osobie, trudno ją na zdjęciu rozpoznać. Wiadomo, że jednych aparat „lubi”, innych nie i jedni na zdjęciach wychodzą korzystnie, inni wręcz przeciwnie. Ale wcale nie o to w tym wszystkim chodzi. Prawda jest taka, że nasze społeczeństwo zdominował kult młodości i każda osoba – a szczególnie osoby publiczne, znane, tym samym często oceniane na forach w Internecie – chce wyglądać ładniej, lepiej, młodziej. W dzisiejszych czasach nie ma z tym żadnego problemu. Jest kilka programów służących do graficznej obróbki zdjęć, dzięki którym można zrobić cuda. Z osoby ze sporą nadwagą można bez problemu uczynić gibką sylfidę, zmarszczki ukryć, zmienić owal twarzy, kształt brwi i nosa, usunąć blizny po ciąży i operacji wyrostka robaczkowego. To normalne, że ludzie chcą wyglądać atrakcyjniej. Tylko czy to naprawdę jest dobry kierunek? Obecnie wszyscy zdają sobie sprawę z istnienia takich programów i z ich możliwości i chyba nikt już nie nabiera się na to, że sześćdziesięcioletnia kobieta nie ma ani jednej zmarszczki. Skutki są takie, że liczba nieprzychylnych komentarzy na temat wyglądu osób na świeczniku zamiast maleć, rośnie w zastraszającym tempie.

Dziwne zwyczaje starszych pokoleń

W każdej rodzinie jest przynajmniej jeden aparat fotograficzny – obojętnie jaki, mały czy duży, specjalistyczny czy amatorski, ale zawsze jest. Fotografia stała się bardzo popularna. Jednak pomiędzy czasami, kiedy powstawały pierwsze aparaty fotograficzne a czasami współczesnymi był taki okres, kiedy fotografię uznawano za sztukę – zresztą i obecnie tak jest, z tym, że dostęp do tej dziedziny się zwiększył i zdjęcia robić może każdy. Wcześniej jednak fotografia miała na celu zatrzymanie chwili, danego momentu. Zajmowali się tym zawodowcy. Fotografie rozdawano z wielkim nabożeństwem rodzinie dalszej i bliższej, aby choć w ten sposób zachowywać o sobie pamięć w sytuacji, kiedy nie mieszkało się blisko siebie. Dziś wydaje się to absurdalne, jednak jeszcze trzydzieści lat temu taka wymiana fotografii była całkiem naturalna. Jeszcze dziwniejszym a może i makabrycznym dla nas, ludzi współczesnych, jest zwyczaj praktykowany przez starsze pokolenie polegający na robieniu zdjęć osobom zmarłym już złożonym w trumnie. Wszystko po to, aby zachować ostatnie wspomnienia o danej osobie w pamięci. Jeszcze bardziej dziwaczne i już naprawdę przerażające zwyczaje królowały wcześniej, kiedy to właśnie zmarłe osoby były odpowiednio ubierane i cała reszta rodziny wraz z taką osobą pozowała do zdjęcia. Wszystko miało wyglądać tak, jakby osoba zmarła była wciąż żywa.

Na początku był dagerotyp

Kiedy przechadzamy się ulicami pięknych miast lub znajdujemy się na wakacjach w miejscowościach wypoczynkowych, z każdej strony błyskają flesze aparatów fotograficznych – dużych z wielkimi obiektywami i małych automatycznych, a także aparatów wbudowanych w telefony komórkowe. W sytuacji, kiedy fotografia jest tak powszechna i dostępna dla każdego, trudno sobie wyobrazić, że kiedyś było zupełnie inaczej. Aparaty były drogie, wywoływanie filmów i wykonywanie odbitek także kosztowało niemało i kto chciał mieć pamiątkę z urlopu, musiał liczyć się ze sporymi kosztami. Dziś oczywiście wszystko wygląda inaczej, zdjęć nawet nie trzeba wywoływać, można przeglądać je już w aparacie, bowiem aparaty zwykle wyposażone są w karty pamięci, a nie w filmy jak kiedyś. Można bez problemu usunąć nieładne fotografie a te najlepsze obejrzeć później na ekranie komputera, zanieść na cyfrowym nośniku do zakładu fotograficznego – których jest całe mnóstwo – lub nawet samemu wydrukować w domu, ponieważ specjalny papier bez problemów można dostać w sklepie a nowoczesne drukarki bez wątpienia poradzą sobie z wydrukiem kolorowych obrazków. Kiedyś wszystko przedstawiało się zgoła odmiennie. Wykonywanie fotografii było czymś niezwykłym i raczej rzadkim. Do zdjęcia należało się ładnie ubrać i uczesać, przybrać właściwy wyraz twarzy – zdjęcie robiło się raz, bo szkoda było marnować klatki filmu. Ewentualnie można było zamówić więcej odbitek, aby rozdać rodzinie i znajomym. Jednak i to nie zawsze było możliwe. Pierwszym rewolucyjnym krokiem, który w konsekwencji doprowadził do obecnego stanu wiedzy w tej dziedzinie, było skonstruowanie dagerotypu – urządzenia podobnego do aparatu fotograficznego, który jednak utrwalał obraz na specjalnej metalowej płytce, której powielić nie było można. Co więcej takie podobizny nie były kolorowe, obraz barwiono później ręcznie.

Spontaniczna fotografia punktem wyjścia dla dalszych poszukiwań artystycznych

Przeglądając galerie fotografii w Internecie, a nawet zdjęcia naszych zaznajomionych fotografów amatorów (któż w dzisiejszych czasach sam nie robi zdjęć lub nie ma przynajmniej kilku znajomych parających się fotografią) oddajemy się często refleksji nad tym, że nie tak łatwo zrobić oryginalne i wartościowe przynajmniej dla niedoświadczonego krytyka zdjęcie. Fotografia to dziedzina nie tak łatwa jak się mogłoby z pozoru wydawać. Wiele osób ulega w pewnym momencie swojego życia fascynacją fotografowaniem, kupuje swój pierwszy aparat i przechodzi od razu do fotografowania. Tak powstałe spontanicznie zdjęcia (pomińmy fotografie rodzinne i te z imprez ze znajomymi) daje się później posegregować w kilka grup – podobnie zresztą czynią twórcy wielkich portali Internetowych, gdzie użytkownicy sieci mogą zaprezentować innym swoją twórczość, czy po prostu za ich pośrednictwem podzielić się zdjęciami z imprez ze znajomymi. Okazuje się, że pierwsze takie pomysły artystyczne nie tylko są mało oryginalne, ale kompletnie banalne i typowe: ptaszek lub inne zwierzątko uchwycone przy pomocy zoomu, bardziej lub mniej udany pejzaż zimowy, górski szlak, czy droga w lesie, niebo, chmury, zachód słońca, zabytek. To zdecydowanie za mało, by zainteresować kogoś, kto widział już przynajmniej tysiąc takich zdjęć. To dobry początek, ale prawdziwa fotografia znajduje się dalej, trzeba mieć tylko ochotę, by wciągnąć po nią rękę.

Fotografia jako punkt wyjścia dla malarstwa

Dla wielu grafików, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu (nie komputerowych), fotografia wydaje się dziedziną zbyt dosłowną, by prawdziwy artysta mógł się w niej czuć dobrze i tworzyć, a nie tylko kopiować rzeczywistość. Każdy dojrzały twórca uchwyci oczywistą różnicę pomiędzy naśladowaniem, o którym mówił w „Poetyce” Arystoteles, a kopiowaniem, będącym jedynie powielaniem rzeczywistości i smutną jej symulacją. Fotografia to dziedzina, w której rzeczywiście niezwykle łatwo o banał, o przekroczenie tej wyraźnej jednak granicy, a stworzenie prawdziwie artystycznej propozycji dla odbiorcy graniczy z cudem i wymaga prawdziwego talentu, a nie tylko amatora z cyfrową lustrzanką w ręku. To że fotografia, zwłaszcza ta przetworzona już komputerowo, czerpie garściami z malarstwa chociażby takich sław jak Salvadore Dali, wiedzą niemal wszyscy. Ale o tym, że malarstwo od dawna korzysta z dobrodziejstw fotografii wiedzą nieliczni. Wielu artystów malarzy – nie chodzi tylko o współczesnych malarzy amerykańskich i inspirujących się nimi artystów na całym świecie, ale i chociażby o wielkie sławy malarstwa polskiego jak Aleksander Gierymski – malując swoje prace korzysta z wykonanych wcześniej fotografii modeli w różnych układach, czy plenerów. Taka wcześniejsza sesja zdjęciowa daje możliwość późniejszego zdecydowania się na konkretny układ np. w przypadku malarstwa figuratywnego – spontaniczna fotografia modeli w studio staje się w takim przypadku inspiracją do sztuki przez duże S.

Fotografia tradycyjna a kolaże komputerowe

Każdy, kto ma chociaż blade pojęcie o współczesnej fotografii wie, jak trudno w dzisiejszych czasach (a może nigdy nie było to łatwe?) zrobić zdjęcie, które zapadłoby oglądającemu je człowiekowi w pamięci. Chociaż znane na całym świecie konkursy fotografii takie jak Word Press Foto wykluczają użycie, niedozwolonych według jurorów, metod takich jak obróbka fotografii za pomocą wszelkiej maści programów graficznych, wielu parających się fotografią zarówno amatorów jak i profesjonalistów nie wyobraża sobie stworzenia oryginalnego zdjęcia, czy właściwie pracy graficznej, całkowicie bez użycia komputera. I nie chodzi tu o żadne oszustwo, mające wprowadzić odbiorcę w błąd i zmanipulować go w taki, czy inny sposób, ale o celowy zabieg, którego celem jest wywołanie określonego efektu estetycznego, niemożliwego bez takich dodatkowych retuszy. Fotografia tradycyjna stawia przed twórcą wymagania znajdujące się niemal poza ludzkim zasięgiem. Wydaje się, że wszystko zostało już powiedziane, tematy, kadry, efekty wyczerpane i nie pozostało nic więcej do odkrycia. Nic więc dziwnego, że wielu fotografów postanawia użyć komputera i eksplorować w ten sposób niezbadane jeszcze przez nikogo przestrzenie sztuki. To pole dla wszelkiego rodzaju kolaży, fotomontaży, budowania nieistniejących światów, gdzie rzeczy wymykają się tradycyjnie pojętej logice i postrzeganiu, gdzie ludzie i zwierzęta tworzą swoiste hybrydy, a tułów konia wyrasta niepokojąco ze ściany.

Kiedy fotografia wzbudza mieszane uczucia

We współczesnych nam czasach fotografowanie stało się tak popularnym hobby, czy właściwie jednym ze sposobów na spędzenie wolnego czasu, że właściwie gdzie się nie obejrzymy zobaczymy fotografującego chłopaka, czy trzymającą w dłoniach aparat fotograficzny dziewczynę. Tak samo jak to ma miejsce z inną podobną aktywnością ludzi w różnym wieku, jazdą na rowerze i zainteresowaniem sprzętem rowerowym, tak fotografia powoli zaczyna wzbudzać mieszane uczucia, zwłaszcza w osobach, które nie tylko same nie robią zdjęć, ale i nie przepadają za występowaniem w charakterze modeli. A rzeczywistość wygląda w ten sposób, że nie ważne gdzie byśmy się nie znaleźli, co robili i z kim spotykali narażeni jesteśmy na znajdowanie się w kadrze obiektywu. To, że nasze zdjęcia po takim wydarzeniu znajdą się prędzej czy później na portalu społecznościowym jednym przeszkadza, drugim nie, ale czasami wydaje się, że wojownicy niektórych plemion indiańskich, twierdzący, że fotografia zabiera duszę, mieli w tych słowach odrobinę racji. Czy nie lepiej zachować piękne wspomnienia z wycieczki, czy spotkania w gronie przyjaciół tylko w pamięci? Fotografia sprawia niekiedy, że często wyidealizowane przez nas wspomnienia, wracają w brutalnie naturalistycznej postaci i odbiera nam tym samym coś, co może chcielibyśmy by zostało z nami na zawsze.

Fotografia wczoraj i dziś – od artyzmu do przeciętnego hobby

Obserwując z uwagą otaczającą nas, polską rzeczywistość możemy dojść do wniosku, że oryginalna niegdyś pasja, jakim była do niedawna fotografia traci powoli swą atrakcyjność i wręcz przeciwnie staje się hobby, którym szczyci się co drugi Polak. Dlaczego właściwie tak się dzieje? Czy jesteśmy aż tak mało oryginalni, że nie potrafimy sobie znaleźć innych zainteresowań poza tymi, jakie mają nasi znajomi? Czy może tak naprawdę nic nas nie interesuje i próbujemy niejako na siłę budować swoje wnętrze? Istnieje kilka hipotez, dlaczego fotografia stała się w ostatnich czasach tak popularnym sposobem na spędzenie wolnego czasu, a jednocześnie tak mało atrakcyjnym hobby, wybieranym wydawałoby się już tylko przez ludzi bez polotu. „Fotografujesz? Ja też fotografuję. Każdy fotografuje. Ale czy robisz coś jeszcze?” Ta sekwencja fraz wydaje się mówić wszystko. Kiedyś fotografia była zajęciem wysoce artystycznym, romantycznym nawet, zarezerwowanym dla wybrańców, ale tak było chyba w erze przedcyfrowej, kiedy robienie dobrych zdjęć było sztuką, która nie polegała jedynie na wciśnięciu guziczka na w pełni zautomatyzowanej cyfrówce. Robienie zdjęć wiązało się przecież z ich późniejszym wywołaniem, a to z kolei z pracą w ciemni – przygotowywaniem odpowiednich odczynników, dobraniem papieru do efektu, jaki chcieliśmy uzyskać, czy wreszcie na kadrowaniu. Dzisiaj musi wystarczyć pstryk i oglądanie zdjęć na ekranie monitora.

Fotografia jako kosztowne hobby

Obserwując spędzającego czas wolny Polaka, można dojść do wniosku, że najpopularniejszym hobby naszych czasów obok surfowania po Internecie, oglądania filmów na komputerze, czy DVD (w każdym razie w domu), oraz jazdy na rowerze, jest fotografia cyfrowa. Trudno w kilku zdaniach ująć, na czym polega ów fenomen, ale faktem jest, że wiele osób kupuje sprzęt fotograficzny, często o bardzo dużej wartości, wliczając w to wszelkiego typu akcesoria jak statywy, plecaki na aparat, czy teleobiektywy. Wiele osób ponadto staje się posiadaczem nie jednego, lecz kilku aparatów fotograficznych, dlatego, że z czasem jak fotografia zaczyna zajmować w ich życiu coraz istotniejsze miejsce, decydują się na coraz poważniejsze zakupy, modeli, na które wcześniej nie byli gotowi wydać aż tak dużych pieniędzy. Okazuje się bowiem, że sprzęt, który pierwotnie miał służyć przez lata, już po roku czy dwóch wydaje się niewystarczający i zakup modelu o wyższych parametrach technicznych przestaje wyglądać na fanaberię, a staje się koniecznością. Czy osoby wydające tak ogromne sumy na sprzęt fotograficzny, na podręczniki fotografowania, czy nawet kursy uczące prawidłowej kompozycji zdjęcia potrafią w ogóle robić fotografie? Czy jest to tylko konsumpcyjne dążenie do zdobywania coraz to nowszych gadżetów, czy może prawdziwa pasja i realizacja drzemiącego w nich talentu? Nie pierwszy byłby to raz, gdy hobby polegałoby na gromadzeniu przedmiotów (np. książek), a nie właściwym ich użytkowaniu (tu: czytaniu).

error: Content is protected !!